piątek, 31 lipca 2015

XXII

-muszę jechać do szpitala -wypowiedziała łamiącym się głosem
-dobrze. Zawioze cię -odpowiedziałem-chodź -dokończyłem biorąc dziewczynę za rękę. 
Szybko znaleźliśmy się przed budynkiem.  Otworzyłem przed nią drzwi pojazdu.  Ggy wsiadła sam okrążyłem go zajmując miejsce kierowcy.  W ciszy ruszyliśmy do szpitala. 
Gdy spoglądałem na nią kontem oka widziałem zmartwienie oraz smutek wymalowany na jej twarzy.
***
Tydzień później odbyła się uroczystość pogrzebowa jej mamy. 
Stałem nie daleko mojego brata, który w swojej dłoni trzymał dłoń Haru. Mo wtulona w Miharu nie przestawała płakać. 
Kobieta odeszła we śnie.  Rodzina była wtedy przy niej.
Ceremonii sprzyjała ładna pogoda, chociaż zapewne nikt się tym nie zachwycał. 
Zebrało się naprawdę wiele osób co świadczyło o tym, że pani Yuki była naprawdę lubianą osobą. 
Po zakończeniu obrzędu pożegnali się z przybyłymi gośćmi po czym ruszyli do domu. A ja wraz z nimi. 
-może chcecie coś do picia? -zapytała Mo siląc się na uśmiech. 
Żadnemu z nas tak naprawdę nie zależało na żadnym poczęstunku jednak widząc ją taką przytakneliśmy.
Po paru minutach siedzieliśmy każdy zajęty swoim napojem. 
Nawet nasz czerwono włosy pajac siedział cicho. 
-Grey przypomnij mi kiedy mamy koncert w tym klubie Host? -zapytała nie spodziewanie.
-za dwa dni. Jednak dziś mam zadzwonić by potwierdzić rezygnacje. -odpowiedziałem spokojnie. 
-Nie odwołuj go proszę.  -wypowiedziała w pół szeptem. 
Wszyscy teraz patrzyli na nią z nie małym zdziwieniem. Jednak nie ja.  Upiłem łyk gorącej kawy. 
-Dobrze -odpowiedziałem równie spokojnie jak poprzednio
***
Gdy wszyscy wyszli nasza trójka rozeszła się do pokoi. 
Żadne z nas nie miało odwagi teraz o tym rozmawiać. 
Zdjęłam z siebie sukienkę po czym przewiesiłam ją przez krzesło.  Zastąpił ją luźny top oraz dresowe spodenki. 
Włosy spiełam we wysoką kitke a następnie rzuciłam się na łóżko. 
Bez celu wgapiałam się w sufit aż w końcu usnęłam. 
Obudziło mnie lekkie głaskanie po ramieniu. 
Wymruczałam coś nie zrozumiałego nawet dla mnie po czym otworzyłam oczy. 
Obok mnie siedział Mihauru aktualnie pogrążony we własnych myślach. Leżałam nadal przyglądając mu się.
Gdy spostrzegł,  że nie śpię posłał mi uśmiech. 
-jak się czujesz? -zapytał. 
W jego głosie wyczułam troskę. 
-dobrze -odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
Przyjrzał mnie się badawczo. 
-przyniosłem ci obiad -wypowiedział po chwili.
-Dziękuje, a wy? -zapytałam podnosząc się do siadu. 
-ja już jadłem. A Haru wyszedł z Isao.  Mówił,  że ma coś jeszcze do załatwienia na uczelni. 
-rozumiem -powiedziałam ciszej niż zamierzałam.
-to może ja cię -zaczął wstając lecz chwyciłam go za rękę.
-zostań proszę -przerwałam mu a po chwili znów  łzy zaczęły spływać po moich policzkach. 
Przygarnął mnie do siebie głaszcząc po głowie.
Nic nie mówił i chyba za to byłam mu najbardziej wdzięczna.
*
Siedzieliśmy obok siebie na łóżku. 
Nadal byłam w niego wtulona. 
-Może zjesz? -zaproponował. 
Podnieśliśmy się do siadu.  Wzięłam talerz na kolana.
Odpychał mnie sam widok jedzenia jednak nie chciałam sprawiać im kłopotu. 
Po paru minutach talerz był pusty a ja dopijałam sok. 
Odstawiłam naczynia na stolik i znów się do niego przytuliłam. 
Jak mogłam się spodziewać objął mnie ramieniem.
Siedzieliśmy w ciszy. Każdy pogrążony we własnych myślach. 
Nagle rozległo się lekkie pukanie do drzwi.
W progu pojawiła się postać mego brata.  Uśmiechnął się do mnie delikatnie po czym gdy odwzajemniłam gest wszedł do środka i usiadł na skraju łóżka. 
-Zaniosę naczynia-usłyszałam głos czarnowłosego. 
Zostaliśmy sami.
-Jak się czujesz? -usłyszałam pytanie.
-Okropnie -odpowiedziałam przytulając się do niego -wciąż do końca nie moge w to uwierzyć -powiedziałam cicho łamiącym się głosem. 
Objął mnie rękoma. 
-Ja również -odpowiedział.
Gdy poczułam jego łzy na swoich ramionach chciałam się odsunąć jednak on mi nie pozwolił. 
Zawsze tak było nie pozwalał mi patrzeć jak płacze. 
Przytuliłam się do niego mocniej delikatnie jedną ręką głaszcząc jego plecy. 
Nie wiem ile czasu minęło lecz zdąrzyło zrobić się ciemno.
-chyba czas bym poszedł do siebie -powiedział na wpół wychrypiale. 
-Mógłbyś dzisiaj spać ze mną? -zapytałam podnosząc na niego wzrok. 
-mojej małej siostrzyczce bardzo na tym zależy? -powiedział a w jego głosie wyczułam troskę. 
-tak- wyszeptałam. 
-dobrze, ale najpierw chodźmy zjeść kolację.  -wypowiedział. 
*
Po kolacji, która minęła w ciszy ruszyliśmy do swoich pokoi. 
Gdy opuściłam łazienkę Haru siedział już na łóżku i przywitał mnie z uśmiechem.
-ale ja po prawej! -wykrzyczał jak dziecko i schował się pod kołdrę. 
Obeszłam łóżko na około gasząc światło po czym wsnułam się pod kołdre.
-dobrze -odpowiedziałam kładąc głowę na jego klatce piersiowej. 
Nie potrzebowałam dużo czasu by zasnąć.
*
Obudził mnie dźwięk telefonu. 
Po chwili usłyszałam nad sobą zaspany głos Haru. 
-Mo śpi -wypowiedział- na dwunastą? Przekaże.  Do usłyszenia- zakończył rozmowę i znów się położył. 
Jego głaskanie po plecach sprawiło iż znów zasnęłam. 
Gdy ponownie się obudziłam spojrzałam od razu na biało włosego. 
-dzień dobry rudzielcu -powiedział z uśmiechem. 
-dzień dobry -odpowiedziałam odwzajemniając gest. 
-Idź się ogarnij bo na jedenastą macie próbę a ja pójdę zrobić śniadanie -wypowiedział. 
Nadal zaspana przytaknęłam wstając leniwie i ruszając do łazienki. 
Ubrana w czarne getry,  oraz granatową bluzkę siedziałam już w kuchni wyczekując obiecanego śniadania. 
Po chwili przed moim nosem pojawił się talerz z jedzeniem a obok mnie usiadł Miharu. 
Przywitał mnie całusem w policzek.
Nie długo po tym wyszliśmy z domu. 
***
Przez otwarte drzwi studia słyszeliśmy śmiechy chłopaków,  które były przerywnikiem zażyłej rozmowy. 
Stanęłam u progu przyglądając się im z uśmiechem. 

środa, 29 kwietnia 2015

Część XXI

Zastanawiałem się skąd o tym wiedział.  Spojrzałem na niego ze zdziwieniem. 

-potwojej reakcji widzę,  że się nie pomyliłem.  -powiedział z lekkim uśmiechem. 
-niestety się nie mylisz -odpowiedziałem cicho
-więc?
-No więc muszę przyznać,  że twoja siostra mnie się podoba o ile nie jestem w niej zakochany. 
-nie rozumiem to nic złego,  prawda?
-Ona jest dziewczyną mojego kumpla. 
-i?
-a ja ją dzisiaj pocałowałem. 
Czekałem na jakieś wyzwiska jednak gdy spojrzałem na Haru siedział zdziwiony. 
-A co ona na to? 
-Nie wiem nie rozmawiałem z nią ani z Miharu jeszcze. 
-Raczej nie powiem nic czego byś nie wiedział.  Musisz z nią porozmawiać.  W miare możliwości jak najszybciej.  Polecam chociażby jutro w szkole. 
-wiem,  dzięki. 
-Ni nic ja lecę do siebie.  Narazie. 
-Dzięki za rozmowę -narazie - powiedziałem i ruszyłem spowrotem do domu. 

***
Następnego dnia rano lekko drzącymi rękoma wiązałem krawat przy mundurku.  W końcu po zjedzeniu śniadania ruszyłem do szkoły. 
Już na dziedzińcu widziałem Mo w gronie przyjaciół. 
Nawet teraz prezentowała się świetnie. 
Ruszyłem do szafki.  Po odłożeniu rzeczy spostrzegłem dziewczynę wyraźnie zamyśloną idącą korytarzem.
Stanąłem przed nią. 
-Dzień dobry -powiedziałem 
***
Szłam korytarzem gdy nagle usłyszałam znajomy mi głos.  Podniosłam wzrok napotykając oczy Greya. 
-hej -odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech. 
-Musimy porozmawiać -stwierdził chociaż doskonale to wiedziałam. 
Spojrzałam na zegarek do lekcji jeszcze dwadzieścia minut. 
Skinęłam głową i ruszyłam za chłopakiem. 
Po chwili byliśmy sami w starym korytarzu.  Raczej już nikt tędy nie chodził. 
Oparłam się o ściane a luźne pasemko włosów założyłam za ucho. 
Ponownie spojrzałam na Greya.  Widziałam,  że był zakłopotany tą sytuacją. 
Gdy nasze oczy się spotkały poczułam rumieniec na twarzy i spuściłam głowę. 
***

Gdy nasz wzrok sie spotkał również poczułem rumieńce
-Mo ja... przepraszam cię Nie powinienem był cię całować. 
-Grey nie przepraszaj. Mogłam sie odsunąć. Wina leży w nas obu. 
-kochana jesteś-powiedziałem robiąc krok w jej stronę. 
Po chwili staliśmy razem przytuleni. 
Nagle rozbrzmiał dzwonek jej telefonu  
Szybko wyciągnęła go z kieszeni spódniczki. 
- No nic do później- powiedziałem z zamiarem odejścia gdy po jej policzku spłynęła łza. 
-Momochi co sie stało? - zapytałem. 
Jednak nie odpowiedziała mi . 
Szybko przyciągnęłem ją do swojego torsu zamykając ją w uścisku. 
*** 

sobota, 28 marca 2015

Część XX

***
On na prawdę mnie pocałował czy mi sie wydawało?
Przecież nie mogło mi sie wydawać.  Jeszcze Miharu - przecież gdyby nas zobaczył to był by już koniec. 
Najlepiej będzie jak udam, że tego nie było.  Nic sie nie wydarzyło - tak będzie najlepiej. 
***
Po obiedzie wybiła czternasta więc zacząłem zbierać sie do domu. 
Tradycyjnie porzegnałem sie z Mo uściskiem uprzednio patrząc jak przytula sie z Miharu i go całuje - no tak przecież to jego miejsce - nie moje. 
Opuściwszy ich dom po wejściu do taksówki przez całą drogę myślałem co powiem Isao.  
Wchodząc na klatke spotkałem Haru.  Jak zawsze przywitał mnie z miłym uśmiechem.  Może z nim powinienem najpierw porozmawiać?
-Haru masz chwilę? -zapytałem nie pewnie.
Spojrzał na mnie na początku ze zdziwieniem lecz po chwili znów powrócił mu uśmiech
-jasne - odpowiedział. 
Poszliśmy do parku nie opodal i usiedliśmy na jednej z ławek. 
-więc ? Chodzi o Mo prawda?  -zapytał po chwili.
***
Spóźniona i króciutka - wiem wiem.
Przepraszam jednak ostatnio nie mam czasu by pisać a nie potrafię z tego zrezygnować. 
Następna notka ukaże sie po świętach. 
Wesołych świąt i owocnego zająca ♡

Część III~

Blondyn odsunął się patrząc w oczy chłopaka.
Brunet tylko lekko się uśmiechnął.
-więc czy to wszystko?  -zapytał- mówiłem już - nie interesują mnie byli. 
Shane odsunął sie od Matta patrząc jak ten wstaje z kanapy i opuszcza sale.
To na prawdę inny chłopak.  Jednak ten chyba kręcił go jeszcze bardziej. 
Oparł głowe na oparciu sofy lekko odchylając ją do tyłu. 
-oj Matt cóż z ciebie za chłopaczysko -mruknął pod nosem.
***
Po lekcjach wróciłem z grupą. W domu była cisza.
Jak zwykle byłem w nim sam. 
Wbiegłem do pokoju, włączyłem ulubioną playlistę i rzuciłem się na łóżko  , w tym momencie z głośników popłynęła piosenka HU.
Leżałem opierając głowę na ręce . Wpatrując się w sufit zaczęłem cicho wyśpiewywać słowa piosenki. 
Nadal nie wiedziałem o co chodzi Szejnowi lecz miałem nadzieję, że nie długo poprostu się odczepi. 
Naprawdę nie mam ochoty na użeranie się z nim. 
Kolejna okazała się  się piosenka fit for rivals -demage
< https://youtu.be/xusC01JShvU>
Tym razem nie umiałem się powstrzymać i zaśpiewałem ją od początku do końca .
Gdy piosenka umilkła odezwał się mój telefon. 
Spojrzałem nie chętnie na urządzenie - postanawiając jednak to zignorować. 

poniedziałek, 9 marca 2015

Opowiadanie część XIX

Po zjedzonym śniadaniu odłożyłem nasze naczynia do zlewu.  Po odwruceniu się ujrzałem Mo w czarnych getrach i białej koszulce na ramionczkach.
To tyle jeśli chodzi o ,, to przecież dziewczyna mojego kumpla nie może mi się podobać.  "
-cholera -zaklnąłem pod nosem.
-stało się coś?  -zapytała w tym momencie stojąc na przeciw mnie [za blisko Momochi za blisko ] odsunąłem się od niej na krok
-nic mi nie jest -odpowiedziałem i wyszedłem  z kuchni.  Wziąłem telefon i napisałem do Isao.
***
O jedenastej obudził mnie dźwięk telefonu.  Spjrzałem na chłopaka śpiącego obok.  Uśmiechnąłem sie pod nosem i Wyciągnęłem urządzenie z pod poduszki.
-Grey?  - nie dowierzałem sam sobie.
Odczytałem wiadomość
,,Mam problem.  Możemy pogadać w domu? "
Dla pewności przeczytałem to dwa razy.
,,umówmy sie o 15 u nas.  "
Nie wiedziałem o co może mu chodzić.  Mimo, że byliśmy braćmi żadko zwieżał mi sie ze swoich problemów.  Myślę,  że po prostu nie chciał robić kłopotów.
Odłożyłem telefon i nakryłem bardziej Haru kołdrą. Po chwili otworzył oczy i spojrzał na mnie swoimi ślicznymi oczami po czym sie uśmiechnął.
-dzień dobry -powiedziałem odwzajemniając uśmiech.
-dzień dobry -odpowiedział całując mnie delikatnie.
-może śniadanie?
-chętnie - dostałem odpowiedź jednak żaden z nas nie ruszył sie z łóżka.
***
Odczytałem odpowiedź.  Westchnąłem ciężko i ruszyłem do łazienki.
-Oh!  Grey!  -usłyszałem głos dziewczyny gdy mijałem schody.
Odwróciłem sie w jej stronę i ujrzałem,  że niesie jakieś ubrania.
-to dla ciebie.  Na pewno chcesz sie przebrać.  To mojego brata więc w sumie możesz je zatrzymać.
-em..  dziękuję.
-stało sie coś?  Od śniadania dziwnie sie zachowujesz.
-nie martw sie nic mi nie jest.  Czy po kąpieli mogę skożystać ze studia?
-jasne.  Nie musisz o to pytać.  -odpowiedziała z uśmiechem i poszła do salonu uprzednio dając mi ubrania.
Tak jak powiedziałem tak też zrobiłem.







-Niektórzy mówią, że nie można Cię znaleźć

Nie jesteś w pobliżu

Niektórzy mówią, że nie jesteś prawdziwy

Bajkowy




Mówią, że marzenia są dla śpiących

Jestem na jawie i wierzę

Otwórz oczy i zobacz

Jesteś dokładnie na przeciw




Jesteś jedynym

Jesteś jedynym

Wiem cały czas

Jesteś jedynym

Jesteś jedynym

Jesteś wszystkim czego chcę




Jesteś dziki i wolny

Wystarczająco silny dla mnie

Co zrobiliśmy, nigdy nie zostanie cofnięte

Jesteś jedynym




Słysze Twój głos bez słowa

To zrozumiałe

Jest tu coś, o czym oboje wiemy

Droga...


O! Długo tu jesteś? -zapytała patrząc na mnie ze zdziwieniem


-chwilę. nie chciałem ci przeszkadzać.


-nie przeszkadzasz.


-a dlaczego siedzisz na podłodze?


-usiądź a sam sie przekonasz. -usadowiłem sie obok niej wskazała palcem do góry poszedłem za jej wskazówkami i zobaczyłem gwiazdy.


-świetne. -powiedziałem po chwili.


Przytaknęła na to. Zaczęliśmy rozmawiać. Nawet nie wiem do końca kiedy usiadła między moimi nogami. Chyba gdy pokazywała mi kolejne gwiazdy i opowiadała ich historie.


Gdy odwróciła sie w moją stronę przegrałem i pocałowałem j













-ej, chodźcie obiad przyjechał -usłyszeliśmy głos Miharu z góry.

Od razu odsuneliśmy sie od siebie. Na jej policzkach widziałem rumieniec.

Odchyliłem głowę do tyłu

-kurwa -przeklnąłem pod nosem -przepraszam -powiedziałem patrząc już dziewczynie w oczy.

-nie masz za co-odpowiedziała cicho.

Podniosłem sie z miejsca i Wyciągnęłem do niej rękę -chodźmy nim Twój chłopak wszystko zje.


Wstała z lekkim uśmiechem i ruszyliśmy do góry.

~~

Króciutke, ale jutro kolejna notka.

Wracam do pisania ^^

środa, 4 marca 2015

Opowiadanie część XVIII



Informacja dla wszystkich. Chwilowo Zawieszam blogi.  Jakoż iż poprostu jeśli chodzi o mnie nie mam zbytnio czasu.  
Może nie długo wrócę. 
To tyle łapcie obiecaną relacje (niezbyt szczegółową za co przepraszam ) z nocy chłopaków. 
Do następnego. 
~Lu
****
Gdy uznał chłopaka za przygotowanego założył prezerwatywę na swoją męskość i szybko się w niego wbił.  Białowłosy wygiął się lekko odchylając głowę.  Byli już cali mokrzy i przede wszystkim wygłodniali.
Isao poruszał się co raz szybciej a Haruś zaczął wychodzić mu na przeciw.  Sypialnie wypełniły jęki i posapywania .  Gdy niebiesko -włosy czuł,  że jest na granicy wysunął się z chłopaka.
Białowłosy spojrzał na niego ze zdziwieniem.
-to nie ma być zwykłe pieprzenie -powiedział łapiąc oddech.
Uśmiechnął się szyderczo i po chwili Haruki miał widok na swojego chłopaka,  który sam zaczął się rozciągać.
Patrzył na to zaskoczony.
-proszę -powiedział po chwili niebieskooki podając białowłosemu foliową paczuszkę.
Haru spojrzał na niego zdezorientowany.
-Twoja kolej -poinformował go.
Ten otworzył szybko folię i wydobył za wartość.
Isao usadził się na brzuchu z wysuniętymi biodrami w górę.
-jestem gotowy -
Chłopak powoli wszedł w niebieskowłosego czekając na jego reakcje.  Długo nie musiał czekać a po chwili ich sypialnia ponownie była skąpana w odgłosach rozkoszy.
Długo mu nie zajęło dojście w takich warunkach równo z Isao.
Wysunął się z chłopaka ściągnął prezerwatywe i położył się obok niego.  Ten nakrył ich kołdrą i pocałował w czoło leżącego obok.
Po chwili zmęczeni, ale spełnieni oddali sie w objęcia Morfeusza.
***

czwartek, 26 lutego 2015

Część XVII

Mo usiadła na krzesełku i zaczęła grać . najpierw najpierw dość wesoło potem już mniej. W końcu zaczęła śpiewać:
 - kolejny raz pytasz czy cie kocham. Ponownie odpowiadam, że tak.
 Więc skąd te wątpliwości? Otóż biorą się z cierpienia.
 Wiem, wiem każdy jest inny jednak ja się boje.
 To jest jak z pająkami każdy inny a i tak ich nie lubisz.
 Z każdym dniem ciężej mi ukryć swój strach...
 ref. dziękuje, że pokazałeś mi świat z drugiej strony wodospadu. Teraz jestem bliżej gwiazd. Wyciągam rękę i maczam ją w kolorach tęczy. 
 Pamiętając każdą wspólnie spędzoną chwile, wszystkie radości i smutki, wzloty i upadki pakuje walizkę. Dłużej nie mogę, znów strach zwyciężył.
 ref. (...)
 na moim policzku mieni się wolno spływająca łza.
 Oh boże znowu to robię. Czy strach to dobre wytłumaczenie?
 Nawet ja sobie nie wierze. Lata mijają a ja wciąż tkwię w tym samym miejscu.
 Jednak czy mam prawo winić kogokolwiek oprócz siebie?
 Znów przeklinam swą słabość.
 Lecz czy mam prawo winić kogokolwiek?
 -ostatnie uderzenia w klawisze i cisza.
 Podniosła wzrok teraz najwyraźniej czekając na moją reakcje. Co mogę powiedzieć to było świetne. 
 -Aż tak źle? -zapytała po chwili siadając obok mnie.
 -Właściwie to... twoja piosenka jest świetna. znów mnie zadziwiasz . Tylko skąd porównanie do pająków?
 -Sama nie wiem. Po prostu jakoś wpadło mi do głowy.
 -dziwne, ale życzę więcej tej weny. Jutro polecam zaprezentować to reszcie.
 -okej. 
 -mogę? - zapytałem wskazując gitarę w kącie na co Mo skinęła głową zacząłem brzdąkać pierwszą piosenkę zespołu, którą sam napisałem. 
jak ja dawno nie grałem z dwa lata już będzie.
 *** 
 Usłyszałam pierwsze dźwięki. Grey świetnie grał. Gdy zaczął śpiewać przypomniało mi się, że już ją słyszałam. Na pewno jakieś dwa lata temu a ostatnio... chyba Miharu ją zagrał gdy siedzieliśmy nad kolejną piosenką. 
 -wiesz -przerwał nagle -dwa lata temu obiecałem sobie, że nigdy więcej nie zagram. A tu proszę przez ciebie znów po to sięgnąłem.
 -czemu nie chcesz grać? Widzę, że świetnie ci to wychodzi. 
 -nie wiem czy kojarzysz w ogóle tę piosenkę.
 -Wiem, że kiedyś leciała ciągle w radiu.
 -No i masz rację. Byliśmy dość popularni, a ja chociaż byłem najmłodszy czułem się na równi z chłopakami
. - jak to byliście? - zapytałam nie zbyt rozumiejąc.
 -po prostu, no ale koniec tego dobrego. Pora iść spać - mówił patrząc na zegarek.
 Odłożył gitarę po czym wyszliśmy ze studia i poszliśmy do pokoi.
 Po ogólnym ogarnięciu się do snu jeszcze długo leżałam wpatrując się w sufit i myśląc o tym jaką musiałam zrobić z siebie idiotkę, i ile mogłam się jeszcze dowiedzieć o naszym tajemniczym menadżerze zespołu. Może jutro jeszcze uda mi się z nim porozmawiać. Nie mam pojęcia dlaczego, jednak z jakiegoś powodu strasznie mnie coś do niego przyciągało. 
*** 
Lucy brak weny do chłopaków. 
Tak więc w następnej części dostaniecie sprawozdanie z ich miło spędzonej nocy. 
A teraz wracamy do Mo i reszty. 
***
Rano obudziła mnie krzątanina w holu. Wyszedłem z pokoju ( w rozpiętej koszuli ) i ruszyłem w stronem hałasu. 
Zauważyłem Mo robiącą śniadanie i (jak się domyślałem) skacowanego Miharu.
-Oh! Dzień dobry Grey.- powiedziała z uśmiechem dziewczyna.
-Dzień dobry-odpowiedziałem siadając obok chłopaka po drugiej stronie wyspy kuchennej.
Nagle ten podniósł głowę i spojrzał na mnie swoim przytępionym wzrokiem. 
-Normalnie biję od ciebie mroczna aura -powiedziałem na co lekko się uśmiechnął i chował twarz z powrotem zgięte na blacie ręce.
Nie musieliśmy długo czekać gdyż już po chwili przed nami stanęły talerze z śniadaniem.
-Smacznego-powiedziała czerwonowłosa wychodząc z kuchni.
-Mo nie zjesz z nami?-zapytałem zdziwiony
-Ja już jadłam, dziękuje. Idę się przebrać. -odpowiedziała i tak zostałem sam z ledwo żyjącym (bynajmniej takie sprawiał wrażenie) brunetem.
***
Chwilowo to tyle. Brak weny robi swoje.
Do następnego.

~Lu